TOMMY X GIGI #SS2017

G-Eazy & Kehlani - Good Life (from The Fate of the Furious: The Album)



Ponad miesiąc temu swoją premierę miała już druga kolekcja Tommy’ego Hilfigera we współpracy z supermodelką Gigi Hadid. Pokaz odbył się w Los Angeles, gdzie Venice Beach zamieniła się w park rozrywki o nazwie TOMMYLAND, co sprawiło, że otoczenie dopasowało się do tematyki i klimatu kolekcji – tak jak w zamiarze miał amerykański projektant. Na wybiegu ujrzeć mogliśmy m.in. Hailey Baldwin, Sarę Sampaio czy siostrę Hadid – Bellę. Zaprezentowane ubrania są uniwersalne, ale jednocześnie unikatowe. W tej rozmaitej kolekcji, gdzie możemy znaleźć nie tylko odrobinę stylu kalifornijskiego czy elementów boho, dominują także już pewnie znane wam trendy na wiosnę 2017. Od samej premiery kolekcja skradła moje serce, bo jest totalnie w moim stylu, a fakt, że została stworzona w pewnej części przez jedną z moich ulubionych modelek sprawia, że jeszcze bardziej mi się podoba. Chętnie przygarnęłabym wszystkie ubrania do swojej szafy! A wam, jak się podoba? Koniecznie piszcie w komentarzach co sądzicie o drugiej kolekcji TOMMYxGIGI, a także o takiej formie postów.




 














źródło - eu.tommy.com

Co kupiłam w Anglii?

Kygo, Selena Gomez - It Ain't Me


Od mojego powrotu z Anglii minął już ponad miesiąc. Moim zwyczajem jest dodawanie postów z takim opóźnieniem. Mimo wszystko wielu z was naprawdę lubi haule, a ja uwielbiam je robić. Sama dzięki takim postom wiem, gdzie co mogę znaleźć, a także zobaczyć co lubi dana osoba. Nie przedłużając, zapraszam do obejrzenia moich zakupów.

Największą zdobyczą mojego wyjazdu jest chyba bluza z GAP'a. Udało mi się złapać ją na naprawdę dobrej przecenie z czego jestem ogromnie zadowolona. Mam nadzieję, że w mojej szafie znajdzie się więcej bluz tej marki. Koszulkę Guns N’ Roses wypatrzyłam u Oli Sidorowskiej. Spodobała mi się od razu. W Polsce jednak szkoda było mi wydać 70 zł. W Anglii robienie zakupów bez przeliczania jest zdecydowanie łatwiejsze. Uprzedzając wszelkie negatywne komentarze - nie kupiłam koszulki tylko dlatego, że mi się podobała. Lubię muzykę Guns N’ Roses! Niebieska bluza z Fat Face z czymś w rodzaju łat na łokciach, a także basicowa, biała koszulka Calvina Kleina to "prezent". Obie rzeczy są męskie. Czy ktokolwiek jak ja ma słabość do męskich bluz? Naprawdę je uwielbiam!





Jadąc do Anglii wiedziałam, że muszę wejść do Primarka. Rok temu mama znalazła tam dla mnie cudowną minionką piżamkę, a także koszulkę z Justinem. W tym roku niestety nie miałam szczęścia, chociaż nie wiem, czy nieszczęściem można nazwać 18 par cudownych skarpetek. Chociaż w mojej szufladzie ta część garderoby w ostatnich latach ograniczała się głównie do czarnych stopek lub balerinek - to był chyba zakup mojego roku. Wolę nie myśleć ile kosztowało mnie to pieniędzy, ale nie żałuję. Takie skarpetki są świetnym urozmaiceniem zwykłego outfitu. Oprócz tego udało mi się znaleźć także gąbeczki do makijażu i kredkę na linię wodną. O ile kredka jest naprawdę super, gąbeczki są cholernie twarde i nie mam pojęcia do czego się nadają, bo na pewno nie do makijażu.



Czym byłby mój haul zza granicy bez słodyczy? Z przykrością muszę przyznać, że niestety nie wszystko udało mi się zachować. Co jak co, ale i tak nieźle mi poszło. Wszystkie produkty, które wam pokazuję, można kupić już w Polsce - tak mi się przynajmniej wydaje. Rzeczy, które na pewno mogę wam polecić (pokazywałam je już na snapie) to kawa ze starbucksa - zarówno w kubkach jak i w szklanych butelkach - i napój mars. Dzięki wyjazdowi na mojej ścianie zawisł także cudowny kalendarz z Justinem. Chociaż jakość nie jest wystrzałowa, jestem naprawdę zadowolona. Kosztował mnie jedynie 1 funta, czy mogłoby być lepiej?




Sklep Disneya był moim malutkim marzeniem, które udało mi się spełnić. Nie kupiłam w nim zbyt wiele, ceny nie były małe, a ja wolałam skupić się na innych rzeczach, ale w mojej torbie znalazłam miejsce dla pięciu małych stworków. Stitch wylądował u babci, a prosiaczek u mojej cudownej pani fotograf, więc nie mogłam ich wam pokazać, ale mimo wszystko - uwielbiam te pluszaczki!



Standardowo musiałam kupić także pocztówki. Zbieranie ich sprawia mi dużo radości, a oglądanie przywołuje cudowne chwile przeżyte w danych miejscach.



No i na sam koniec małe, a jednak duże cudeńko. Vogue udało mi się kupić na początku wyjazdu, GQ z Zaynem złapałam dopiero na lotnisku przy wyjeździe. Ile radości sprawiło mi znalezienie tej gazety! Chyba nadal nie dochodzi do mnie, że zapłaciłam za nią 40 zł, ale czego nie robi się dla gazety z idolem na okładce. Obie pięknie prezentują się na moim regale.


To co Wam pokazałam to niestety nie cała moja lista, którą sobie zaplanowałam, o kilku produktów nie udało mi się kupić, ale to kolejny powód, by wybrać się do Anglii kolejny raz, zapisany zaraz pod przejechaniem się London Eye. Koniecznie dajcie znać czy macie takie rzeczy, które kupujecie zawsze na jakichś wyjazdach i jak podoba wam się haul!
Template by Zaula