25 czerwca 2017

Grecja, Włochy, a teraz...?

Niall Horan - Slow Hands

Wysokie temperatury, czas wolny, przygody, festiwale, spotkania ze znajomymi, wyjazdy czy nieograniczony czas na oglądanie seriali to coś, na co uczniowie czekali prawdopodobnie od września. Wreszcie mamy wakacje.
Ostatni rok gimnazjum był dość wyczerpujący, jednak uświadomił mi naprawdę wiele. Moja przygoda z zakazami, które fundowała mi szkoła na szczęście się skończyła, ale chcąc nie chcąc będę tęskniła za ludźmi, których mogłam tam poznać. Trzy lata spędzone z nimi nie były wcale takie najgorsze. Nigdy nie byliśmy wyjątkowo zgrani i myślałam, że zupełnie nie ruszy mnie rozstanie, ale pożegnanie trzecich klas jasno dało mi do zrozumienia, że są osoby, których naprawdę będzie mi brakowało. Mam jednak nadzieję, że niedługo znów się z nimi zobaczę. Teraz przyszedł czas na odpoczynek, który staram się wykorzystać w jak najlepszy sposób. Jeśli śledzicie mnie od dawna wiecie, że od x lat moim zwyczajem jest wyjazd na obóz za granicą. Miałam okazję być już w Grecji (click | click) i we Włoszech ( click | click ). Zawsze starałam się pisać o tym wcześniej w razie gdyby ktoś chciał wybrać się tam razem ze mną, jednak w tym roku sama do końca nie byłam pewna gdzie i w jakim terminie się wybieram. Teraz, gdy wszystko jest już potwierdzone, mogę podzielić się z Wami nowiną, że w tym roku odwiedzę Chorwację. Tak jak dwa lata temu zdecydowałam się wybrać biuro podróży Funclub, a mój termin wyjazdu to 15.07-26.07 – jeśli jesteście nim zainteresowani wystarczy, że klikniecie tutaj. Cieszę się, że lista, którą stworzyłam rok temu ułatwi mi pakowanie w tym roku i nie będzie to już tak trudne jak wcześniej. Jeśli macie z tym problem kliknijcie tutaj.
Chociaż planów było naprawdę sporo, niestety przetrwało tylko kilka z nich. Prawdopodobnie będzie można spotkać mnie w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu, ale nie znam dokładnych dat. Jeśli się uda spędzę też kilka dni nad naszym polskim morzem. Skoro wspomniałam na początku o festiwalach i koncertach – w moim przypadku nie może ich zabraknąć. W planach jest Czad Festiwal oraz Kraków Live Festival, ale o tym pewnie jeszcze tu wspomnę. Pozostałych chwil spędzonych w swoim mieście oczywiście nie zmarnuję. Seriale same się nie obejrzą, a ostatnio naprawdę wciągnęłam się w kilka z nich. Jeśli jeszcze nie oglądaliście cholernie polecam Riverdale czy Lucifer. Więcej tych oglądanych przeze mnie możecie znaleźć na moim koncie na TV Time – katiemoon.

Jeśli chodzi o mój dzisiejszy outfit, jak widzicie znów postawiłam na szpilki. Przez mój wzrost ostatnio nawet polubiłam zakładać je na zdjęcia (bo chodzenia jeszcze nie opanowałam!). Ten prosty kombinezon pochodzi ze strony yoins.com, dostawałam o niego naprawdę sporo pytań! Materiał jest bardzo lekki i śmiało mogę go Wam polecić, a dodatkowego, dużego plusa firma otrzymuje za kontakt!


 
 
  
 
 
| kombinezon - click |

Koniecznie dajcie znać jakie Wy macie plany na wakacje, czy gdzieś się wybieracie, lub nawet jakie seriale oglądacie!


Read more

02 czerwca 2017

HAUL: Rossmann -49%

Luis Fonsi, Daddy Yankee - Despacito (Audio) ft. Justin Bieber

Rossmannowa promocja, która miała miejsce około miesiąca temu, jak zwykle wywołała w internecie niezły szum. W tym roku drogeria zaskoczyła nas dodatkowym rabatem dla członków klubu co sprawiło, że popularność oraz rzut klientów były znacznie większe. Mało kto jednak wie, że niektóre z oddziałów rabatowały tylko trzy rzeczy (tak jak było w regulaminie), a nie wszystkie wybrane. Kojarzycie na pewno Lidlową akcję, gdzie ludzie wyrywają sobie torebki, klapki czy karpie? Mniej więcej tak wyglądała sytuacja w połowie Rossmannów z tego co przeczytałam od znajomych. U mnie na szczęście bitw i przepychania nie było, a mi udało się kupić wszystkie zapisane wcześniej na liście produkty. Wszystko ucichło, więc stwierdziłam, że po miesiącu testowania podzielę się z Wami swoją opinią, co może pomoże komuś przy kolejnych promocjach jakie zorganizuje drogeria. Starałam się ustawić zdjęcia w kolejności używania lub jakimiś kategoriami, co mam nadzieję, sprawi że post będzie bardziej czytelny.

Zacznijmy więc od podkładów. Z moją jasną, dość żółtą i trądzikową skórą dobranie podkładu naprawdę trudne. Z produktem AA polubiłam się przy poprzednich promocjach. Chociaż nie ma on zbyt wielkiego krycia sprawdza się naprawdę dobrze. Jest lekki i trzyma się całkiem dobrze. W porównaniu z nowością w mojej kosmetyczce jaką jest Rimmel Match Perfection wypada jednak słabo. Rimmel co prawda ma bardziej różowe tony, ale kryje znacznie lepiej i utrzymuje się na skórze dłużej. Nie jest to jednak stuprocentowe krycie. Jest dość lekki i raczej nie czuć go na skórze.
Wybrane przeze mnie korektory nie są u mnie nowością. Oba stosuję już dłuższy czas i śmiało mogę je wam polecić. Eveline ładnie rozświetla skórę pod oczami i nadaje twarzy lekkości i wyrazistości. Magic Pen z Lovely idealnie sprawdza się do wyczyszczenia linii brwi i do tego ja go właśnie stosuję. Na wypryski jeszcze go nie używałam, ale tą opcję też wezmę pod uwagę


Chyba żadna dziewczyna nie lubi się świecić, więc czym byłyby zakupy na promocjach bez zakupu pudru? Diamond Skin i Fixing Powder to również nowość w mojej kolekcji. Pierwszego nie miałam okazji jeszcze przetestować, natomiast Fixing Powder to mój kolejny ulubieniec. Co prawda jego ogromnym minusem jest fakt, że nie nadaje się do podróży – przechylenie pudełeczka skutkuje wysypaniem się naprawdę sporej ilości produktu, a nie posiada on żadnego zamknięcia poza pokrywką, jednak sprawdza się dobrze i matuje skórę tak, jak obiecuje producent. O Stay Matte chyba już kiedyś tu wspominałam. Krótko mówiąc - UWIELBIAM i chętnie wracam. Jak widzicie zaopatrzyłam się już nawet w ciemniejszy odcień na wypadek gdybym się opaliła (bo taki mam plan!).


Rozświetlacze to moja nowa miłość i w ostatnim czasie moją główną zasadą jest „rozświetlacza nigdy za wiele" i ostro z nim przesadzam. Długo bałam się sięgnąć po ten kosmetyk i uznawałam go za zbędny, ale po zakupieniu pierwszego (w odcieniu silver) jakiś czas przed promocjami wiedziałam, że to jest coś, bez czego mój makijaż był zdecydowanie nijaki. Często mieszam oba odcienie co daje piękny efekt, ale pojedynczo są równie genialne. Zdecydowałam się także sprawdzić bronzer z Wibo. Jeśli mam być szczera – szału nie ma. Myślałam, że chociaż jeden z odcieni będzie bardziej zimny, a nawet najciemniejszy wpada nieco w ciepłe tony. Jest okej, utrzymuje i blenduje się całkiem dobrze, ale to jeszcze nie to. Róż to mój stary zakup, ale tak go lubię, że aż muszę się nim z wami podzielić. Jest dość tani i ma cudowny kolor!


Na początku mojej przygody z malowaniem brwi używałam tylko i wyłącznie cieni. Potem w moich kosmetykach całkiem przypadkiem znalazła się kredka z Wibo, do której jak widzicie chętnie wróciłam. Ma dość niestandardowy kształt, ale to jej ogromny plus. Dodatkowo skusiłam się na kredkę z Lovely, a także sprawdzony już kiedyś żel, który bardzo dobrze utrzymuje brwi na miejscu, nie skleja ich i dodaje nieco koloru. Najbardziej zadowolona jednak jestem z pomady, która na rynku jest całkiem nowa. Widziałam sporo porównań do pomady z Inglota, której niestety sama nie miałam okazji przetestować, ale może coś w tym jest. Jest masełkowata i dość wydajna, do tego zasycha i nie rusza się z miejsca na długie godziny. Zdecydowanie ulubieniec tych promocji!


Idąc trochę niżej, czyli ku oczom, udało mi się złapać eyeliner. Chociaż kresek malować nie potrafię to kiedyś musi być ten pierwszy raz i jakoś nauczyć się muszę. Nie próbowałam, nie mam opinii, ale może ktoś z Was używał i powie mi jak sprawdził się Master Precise z Maybelline? Rzęsy, tak jak brwi, są w makijażu dość ważną częścią. Często po pomalowaniu ich lub doklejeniu konkretnego modelu sztucznych nasza twarz wygląda zupełnie inaczej. Na zdjęciu pokazuję Wam zarówno nowe, jak i stare produkty, które są moimi ulubieńcami. Nie sklejają, idealnie wydłużają i śmiało mogę Wam je polecić. Kończąc kategorię oczu, ale zostając jednocześnie przy starych produktach postanowiłam dodać także zdjęcie cieni, które kiedyś udało mi się kupić w Rossmannie. Jedne mniej, drugie bardziej, ale jak dla kogoś kto dopiero zaczyna z makijażem lub nie oczekuje czegoś niesamowitego sprawdzają się całkiem dobrze.


Kredka z rozświetlaczem, idealnie nadająca się pod brew jak widać jest już nieco zmaltretowana. Namiętnie używałam jej przez około dwa-trzy miesiące. Aktualnie bardziej kocham się w mieszance rozświetlaczy w kamieniu, ale z nią bardzo się lubię. Multitask, czyli produkt z Wibo to przezroczysta, dość woskowa kredka, która podobno ma przedłużyć trwałość naszej pomadki. Jeśli mam być szczera to kupiłam ją całkiem przypadkowo. Nie spojrzałam na napis, a na cenę z podpisem i byłam pewna, że jest to wosk do brwi. Z tego powodu nie miałam okazji jej przetestować, więc to kolejna rzecz przy której liczę na opinię od Was! Szał na Baby Lips trochę już minął, ale że są dostępne w Rossmannie to szkoda ich nie polecić. Pokazane na zdjęciu balsamy to prezenty, ale wszystkie bardzo lubię. O Eos'ach nie muszę chyba zbyt wiele pisać. Jedni uważają, że kompletnie nie są warte swojej ceny - ja uważam, że znacznie więcej wydałabym kupując zwykłe pomadki przez cały okres, gdy służy mi jedno jajeczko. Jest bardzo wydajne, świetnie nawilża, a dodatkowo przepięknie pachnie!


Przechodząc do kolorówki posiadam chyba standard jakim jest Extra Lasting. Pomadki nieco wysuszają usta, ale kolor utrzymuje się bardzo długo i często ciężko jest go zmyć. Bardziej kocha się w nich moja mama niż ja sama, bo to raczej nie moje kolory, ale czasem lubię zaszaleć. Produktem, na który szał jest od wielu miesięcy jest K'lips czyli inspirowane zestawami Kylie pomadki od Lovely. W pudełeczku znajdziemy konturówkę oraz matową pomadkę, które moim zdaniem sprawdzają się dużo lepiej od Extra Lasting. Nie wysuszają tak ust i wyglądają bardzo ładnie. Jeśli dobrze pamiętam zakupić można je w pięciu kolorach. Ja wybrałam Natural Beauty, ponieważ posiadam ten kolor już w domu i naprawdę go lubię. Lubię tak zabezpieczać się na przyszłość!


Jednymi z ostatnich produktów w poście są rzeczy, od których zaczyna jak i kończy się nasz makijaż. Baza, jak na moje doświadczenia, sprawdza się bardzo dobrze (zbyt często powtarzam to w tym poście, ale wyjątkowo dobrze trafiłam z kosmetykami!). Ładnie wygładza i sprawia, że podkład wygląda ładniej. Przedłużonej trwałości po niej nie zauważyłam, ale o to dba mój ulubiony Fixer, który kiedyś poleciła mi Martyna. Używam go od około roku, a buteleczka jest w 1/3 nadal pełna. Po popsikaniu twarzy nie jest ona tak pudrowa i wygląda bardziej naturalnie. Chętnie do niego wrócę!


Coś czego promocja nie obejmowała, a zdecydowanie muszę Wam polecić to maseczka rozświetlająca z L’Oréal. Jeśli śledzicie mojego snapchata (katiemoon00) doskonale wiecie, że od czasu do czasu zdarza mi się jej użyć. Moja skóra jest po niej bardzo przyjemna i mięciutka w dotyku. Według producenta ma ona wystarczyć na 10 użyć - u mnie to zdecydowanie więcej. Cena jednego użycia to około 2-3 zł, prawie tyle co jednorazowa maseczka, a zamknięta w opakowaniu! Koniecznie muszę przetestować resztę masek, które wypuściła ta marka.

Mam nadzieję, że moje krótkie opisy jakoś Wam się przydadzą. Chętnie przeczytam co sami kupiliście na promocjach, co polecacie lub nie, lub co z pokazanych wyżej mieliście okazję testować! 


Read more
Zaula, 2017