21 sierpnia 2017

This is our summer!

Disciples - On My Mind



Jeśli myślicie, że to kolejny post, w którym ktoś ponarzeka na zbliżający się koniec wakacji, to zaskoczę Was, ale pod żadnym pozorem nie mam zamiaru tego robić. Grzechem byłoby marnować tak cudowne chwile na rozmyślanie o temacie, który na samo wspomnienie wywołuje u mnie palpitacje serca. Co jak co, ale te wakacje są dla mnie naprawdę udane i to wszystko głównie moja zasługa. Zaplanowałam je od początku do końca, a wszystkie nieudane plany z prędkością światła zastąpiłam nowymi. Dobrze mieć znajomych w różnych częściach Polski, a ostatnie dni pozwoliły mi na poznanie ich jeszcze więcej. Z dniem dzisiejszym rozpoczynam zdecydowanie najbardziej pracowite i wyjazdowe 13 dni mojego życia, podczas których do domu wracać będę raczej tylko po to, by się przespać, umyć i ruszyć w kolejną podróż lub na kolejne zdjęcia. Tak jak wspominałam w ostatnim poście – naprawdę mi to odpowiada. Staram się wykorzystać ten czas najlepiej, jak się da i nie zamartwiać się tym, co będzie. Choć post przedstawiony w trochę inny sposób niż chciałam, cel ma ten sam. Nie myślcie o tym, co czeka was, gdy kartka w kalendarzu pokaże nowy miesiąc – wykorzystajcie ostatnie dni tak, by zapamiętać je do końca życia lub na totalny odpoczynek, przy ulubionym serialu. Tylko i wyłącznie od was zależy czy tegoroczne wakacje będziecie mogli zaliczyć do tych udanych. Weźcie sprawy w swoje ręce, to jest nasze lato!

Zdjęcia z Chorwacji idealnie pasują do tematu, o którym dziś piszę i zdążyły już spodobać się sporemu gronu moich znajomych, którzy prawdopodobnie zabiliby mnie, gdybym ich tu nie dodała. W sumie sama bardzo je lubię, mają ten wakacyjny klimacik przez morze w tle i sam fakt gdzie zostały zrobione. Mam nadzieję, ze Wam także się podobają!














W przeciągu ostatnich kilku dni przyszła do mnie także jedna z trzech paczuszek z rosegal, w której mogłam znaleźć m.in. gąbeczkę do makijażu, czarną maseczkę, stick do konturowania, kredkę do ust i torebkę. Przy pomocy mamy udało mi się zrobić dla Was swatche. Co prawda nie są one piękne i równe, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi to ze względu na to, że to mój pierwszy raz! Wielki plus za trwałość należy się kredce, która nie chciała zejść z mojej ręki (ani z ust) nawet przy użyciu oliwki. Jeśli chcecie zobaczyć torebkę, opinię czarnej maseczki, a także resztę mojego zamówienia to uważnie śledźcie bloga i mojego snapchata – katiemoon00!



| black mask - click | kiss proof lipstick - click | popfeel stick - click |
Read more

09 sierpnia 2017

Makarska, Chorwacja

Jonas Blue - Mama ft. William Singe

Z kolejnego punktu moich wakacyjnych podróży przedstawiam Wam post, który miał pojawić się tu już jakiś czas temu. Czas biegnie tak szybko, że nim się obejrzałam mój pobyt w Chorwacji się skończył, a ja znów spędziłam 18 godzin w autokarze ciesząc się na każdy, chociaż 5 minutowy postój, by móc rozprostować nogi. W tym roku pogoda wyjątkowo nas rozpieszcza, a różnica temperatur mimo naprawdę dużej odległości wcale się tak nie różniła, przez co czułam te wakacje i spokojnie wystarczały mi 3 godziny snu, by móc przeżyć kolejny dzień pełen atrakcji bez poczucia zmęczenia. Szczęście ogromnie mi dopisało i mimo opalenizny na czerwono nie czułam dyskomfortu przy jakichkolwiek ruchach. Po kilku dniach zamieniłam się w jasną czekoladkę co było jednym z moich celów na te wakacje. Pominę fakt, że w Polsce spaliłam cały tył przez myśl "jestem już tak opalona, że się nie spalę". Nie idźcie moją drogą myślenia.
Obóz w tym roku niewiele różnił się od tych w poprzednich latach. Odpoczynek, relaks na plaży, opalanie, nowe znajomości i czas na poznanie miasta, który opiekunowie fundowali nam co wieczór. Miałam okazję zobaczyć naprawdę sporo ładnych miejsc, które zdecydowanie lepiej prezentują się na żywo niż na zdjęciach przedstawionych niżej. Położenie naszego miejsca zamieszkania zapewniło nam także spory trening kilka razy dziennie, a trzy górki, do których miałyśmy przyzwyczaić się po dwóch dniach wcale nie stały się mniej strome. W tym roku ponownie moim ratunkiem było jedzenie na mieście, w moim przypadku pizza, naleśniki i kołacze. Obozowe jedzenie chyba słynie z niejadalności, chyba, że to ja jestem bardzo wybredna.
Wracanie o późnej godzinie to zdecydowanie największy plus jakichkolwiek wyjazdów. Szkoda, że w przedostatni dzień tą możliwość zepsuła nam burza. Czas wolny (a raczej czas na poznanie miasta, bo określenie 'czas wolny' nie istnieje na obozie!) spędzałyśmy zazwyczaj w porcie, na plaży czy szkoląc grę w Uno. To zdecydowanie były moje ulubione zajęcia na ciepłe wieczory. Szum morza, muzyka, ktoś obok - czego chcieć więcej? Z tego co kojarzę wyjazd nie miał jakiegoś konkretnego planu, którego mieliśmy się trzymać. Wszystko raczej zależało od kadry i od nas. My byliśmy fair wobec nich - oni byli fair wobec nas. Układ zdecydowanie na plus.
Tak jak wspomniałam, w naszą ostatnią noc pogoda nieco się zepsuła dzięki czemu ostatni dzień, ten spędzony na walizkach, nie był taki najgorszy. Mimo, że w pozostałe dni jedna łazienka na 6 dziewczyn i bycie ostatnią w kolejce o dziwo mi nie przeszkadzało, ostatniego dnia ze względu na nieuprzejmość nowego turnusu, który nie chciał udostępnić nam łazienek nawet na chwilę, byłam poirytowana.Jednak dałyśmy radę dużo przed czasem w 16 umyć sie w jednej toalecie.
Żałuję, ale nie miałam okazji przywieźć miejscowych słodyczy, ponieważ większość próbowałam we Włoszech albo ich ceny były znacznie wyższe niż w Polsce. Cały wypad miał swoje plusy i minusy, zarówno w sprawach bardziej i mniej prywatnych, ale ogromnie cieszę się, że mogłam spełnić kolejne marzenie i odwiedzić następny kraj z długiej listy moich planów. Przykro mi tylko z racji tego, że musiałam pożegnać się w Chorwacji z moim nowym przyjacielem flamingiem, który sprawnie ratował mnie przed utonięciem! Nie załamuję się jednak, przede mną jeszcze sporo podróży i nowych znajomości, bo sierpniowa część kalendarza jest zapełniona po brzegi. Wolnych dni jest zaledwie kilka, ale to duży plus dla osoby takiej jak ja - spędzającej czas zazwyczaj w domu. Śledźcie mojego snapchata, by dokładnie wiedzieć gdzie aktualnie się znajduję, a także jako pierwsi wiedzieć o publikacji postów na blogu.





















Read more
Zaula, 2017