29 października 2018

Ogromny haul zakupowy - ponad 50 nowych produktów!

Anne-Marie - 2002
Przez ostatnie kilka miesięcy w moje ręce wpadło sporo kosmetycznych nowości. O niektórych słyszałam dobre opinie i właśnie to zachęciło mnie do wypróbowania ich, a niektóre wpadły do mojego koszyka tak "przypadkowo". Poza kosmetykami nowymi dla mnie i tymi, które dopiero pojawiły się w sklepach, tak jak zwykle zaopatrzyłam się w swoich ulubieńców, których nie może brakować w mojej kosmetycznej komodzie. Są tu jacyś miłośnicy kosmetyków i hauli? Dzisiejszy post jest zdecydowanie dla Was!

Jeśli chodzi o nowości na sklepowych półkach, na pierwszy ogień idzie odżywczy primer i serum do twarzy 2w1 Unicorn Tears z Wibo. Czy opakowanie nie przypomina Wam minimalnie Farsali? Nie miałam okazji używać Unicorn Essence, ale zdecydowanie było to moje pierwsze skojarzenie. Pipetka nabiera idealną ilość produktu potrzebną na moją buzię. Dużym plusem jest zapach – nie jestem w stanie go opisać, ale jest przyjemny. Sam w sobie płyn zawiera niewielkie drobinki i jest różowy, ale całe szczęście – nie są one widoczne po nałożeniu na twarz. Produkt bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż – szybko się wchłania i nie klei, ale nie zauważyłam nawilżenia, które obiecuje producent. Po tym, jak moje serce skradła nawilżająca, perłowa baza z Bielendy (która przed chwilą właśnie rozlała mi się w organizerze), stwierdziłam, że muszę przetestować też inne bazy tej marki. Zdecydowałam się na Magic Base – luksusowa złota baza tonująca z efektem BB, która także jest nowością. Nie miałam jeszcze okazji jej testować, więc na tę chwilę jestem w stanie napisać jedynie, żebyście nie stawiali jej poziomo. Ostatnią bazą jest Maybelline Master Prime. W Internecie opinie różnią się w zależności od strony: na jednej ludzie ją kochają, na innej nienawidzą. Ja, tak jak w przypadku poprzedniej, jeszcze nie miałam okazji wyrobić sobie zdania.
W kategorii podkładów pojawiło się u mnie chyba najwięcej nowości. O podkładzie z Ingrid - Ideal Match możecie przeczytać w poście, gdzie wykonałam cały makijaż tą marką. Dopiero teraz, gdy już załadowałam zdjęcia i przejrzałam stare posty z produktami, zauważyłam, że o Rimmel Lasting Finish Breathable już Wam pisałam. Do dziś nie kupiłam go w odpowiednim kolorze, ale bardzo chętnie używam go z rozjaśniaczem do podkładów. Mogę powiedzieć, że stał się moim ulubieńcem. Oprócz tego na ostatniej promocji w Rossmannie kupiłam także popularny podkład z Eveline - Liquid Control. Aktualnie używam go chyba najczęściej i sprawdza mi się najlepiej. Krycie jest średnie i nie radzi sobie z większymi niedoskonałościami, ale do szkoły, gdy tego nie potrzebuję, jest super. Kolejne zdjęcie przedstawia podkłady z kolekcji AA Vegan: MATT i FRESH. Na grupkach robią furorę, bo są tanie i podobno bardzo dobre, jednak u mnie czekają na swoją kolej. Dobrze, że producent zadbał o komfort klienta, zaklejając tubkę sreberkiem, przez co widzimy czy został on otwarty. Z tego samego powodu w moje ręce wpadł fluid matujący z Bielendy. Wpada bardzo mocno w żółte tony, jednak będzie idealny dla bladziochow, bo odcień 0 jest naprawdę bardzo jasny. Pierwszy i chyba jedyny bubel w tym poście to nowość od AA Wings of Color - mocno kryjący podkład matujący, 2w1 podkład i korektor. Marka AA była pierwszą, w której udało mi się znaleźć odpowiednio jasny podkład i właśnie z takimi mi się kojarzyła. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie, gdy pokład w odcieniu Light nie okazał się ani trochę "Light". Jak pewnie się domyślacie, nic więcej nie jestem w stanie o nim napisać. Powędruje do mojej mamy, która jest znacznie ciemniejsza. Na CC Cream z Bourjois skusiłam się, będąc u babci, ponieważ bardzo spodobał mi się w sklepie. Korzystając z promocji, wzięłam go do spróbowania, jednak tak jak sporo produktów w tym poście - jeszcze nie pojawił się na mojej twarzy.
W kategorii korektorów również zaopatrzyłam się w kultowe produkty, tym razem marki Catrice. Na promocji kupiłam zarówno Camouflage w słoiczku, jak i w płynie. Oprócz tego standardowo w moim koszyku pojawiły się korektory Eveline: 8w1, 2w1 i Lovely Jumbo. To właśnie te produkty, których nie może zabraknąć. Przechadzając się po sklepie, całkiem przypadkowo wpadł mi w ręce też produkt Wibo - 4in1 Concealer Pallette. Używam jedynie tego jasnego odcienia do wyrównania brwi i w tym sprawdza się genialnie. Resztę odcieni może kiedyś przetestuje.
Po milionach recenzji tych dwóch pudrów Wibo musiałam się na nie skusić i sama wreszcie je przetestować. Rice Powder na pewno zostanie ze mną na długo. Idealnie matuje skórę na wiele godzin. Banana loose powder czeka na swoją kolej, ale już teraz wiem, że cudownie pachnie. Produkty do konturowania to też ta część makijażu, której nie omijam. Chociaż znalazłam już jednego, chłodnego ulubieńca, to nadal lubię testować kolejne rzeczy. Oba bronzery wybrałam z polecenia youtuberek. Maja chłodne tony a ich cena nie jest wysoka. Nie mogłam się powstrzymać i przetestowałam je od razu, więc śmiało mogę polecić je też ze swojej strony.
Kategoria, na którą czekałam od samego początku tego postu to rozświetlacze. Jestem ich miłośniczką i nie wyobrażam sobie nie mieć ich w swojej „kolekcji". Tutaj też wpadło całkiem sporo nowości. Marka Lovely wypuściła aż trzy nowe produkty: Glow Better, Pink Bite i Gold Digger. Po tym, jak moim sercem zawładnęły Silver i Gold nie mogłam sobie odpuścić. Na szczęście się nie zawiodłam. Zdecydowałam się także na produkty w płynie: Eveline All in One Cream Face Illuminator oraz Wibo Chrome Drops Liquid Illumintor. Produkt z Eveline pięknie i naturalnie wygląda na skórze bez podkładu (z podkładem jeszcze go nie testowałam). Z Wibo nie za bardzo się polubiłam. Może to moja wina i nie potrafię go używać, bo w internecie ma całkiem sporo swoich zwolenników, ale u mnie na twarzy się nie sprawdza. Chętnie wykorzystam go latem podczas jakichś sesji. Rozświetlacz Sensique Highlighting Powder to kolejny produkt z polecenia RLM. Ewa określiła go jako zamiennik kultowego rozświetlacza z ABH, więc musiałam go wypróbować.
Nie wiem, czy kiedyś o tym wspominałam, ale przez bardzo długi czas byłam bardzo na NIE, jeśli chodzi o róże. Nie pamiętam kto i kiedy sprawił, że się to zmieniło, ale teraz, tak jak wspominałam w ostatnim haulu, nie wyobrażam sobie pełnego makijażu bez tego produktu. Róże Bourjois są znane chyba wszystkim. Na rynku istnieją już naprawdę sporo lat. Pamiętam, że gdy byłam mała moja mama już ich używała. Teraz bardzo miło było do niego wrócić. Te na zdjęciach są w odcieniach 33 Lilas d'Or oraz 41 Bonne Mine.

Kojarzycie hasło "nie ufam ludziom bez brwi"? Ja mimo ciemnych włosków i jakiegoś tam zarysu brwi nie lubię, gdy nie są pomalowane i czuję się właśnie, jakby ich nie było. Lubię testować nowe produkty mimo miłości do pomady z Wibo. Na zdjęciu zobaczyć możecie produkt Waterproof Brow Maker z Bell HYPOAllergenic w kolorze DARK. Chętnie dam znać jak się spisuje, gdy tylko ją przetestuję. Oprócz tego zaopatrzyłam się także w cienie z Wibo. Chciałam sprawdzić, czy są, chociaż minimalnie tak dobre, jak cienie z Golden Rose. Zdecydowałam się również na Eyebrow Shape&Define i Brows Concealer z Wibo, ale ich również nie testowałam.
Ciężko mi uwierzyć w to, że wreszcie w moim haul'u pojawiają się jakieś cienie, bo wcześniej jakoś rzadko wykorzystywałam je w swoim makijażu i raczej wystarczało mi to co mam. Do zakupu paletki Chocolate Elixir od I Heart Makeup skusiło mnie opakowanie przypominające tabliczkę czekolady. Plusem jest także zapach, nie przypomina on czekolady, jednak jest bardzo przyjemny. Bardzo podoba mi się tez lusterko, które ułatwia wykonanie makijażu. Cienie są dobrze napigmentowane i blenduje się je bardzo dobrze. Kolory pozwalają na wykonanie makijażu zarówno dziennego, jak i wieczorowego. Pigment Magic Dust z MySecret w kolorze Turquoise Snow przepięknie wygląda na oku i opalizuje na bardzo ładny odcień niebieskiego. Jest bardzo wydajny i w porównaniu do jakości - mega tani. Kolejne paletki, tym razem Revolution: Reloaded Newtrals i Re-loaded Visionary skusiły mnie swoja cena, bo kosztują tylko 20 zł. Za taka niską cenę otrzymujemy 15 dobrze napigmentowanych cieni. Żółty cień z Miyo to dla mnie tańszy zamiennik Inglota. Nie wiem, czy pigmentacja rzeczywiście jest podobna, ale cieniem SUNRISE pracuje się bardzo dobrze. Dwa pigmenty w dość dużych opakowaniach to część paczki z zaful/rosegal. Ładnie wyglądają nakładane palcem na sucho, choć na pewno chciałabym wypróbować je na glitter primer z Nyxa. Catrice The Modern Matt Colection trafiła w ręce mojej mamy. Nie narzeka na pigment i chętnie z niej korzysta, dlatego oceniam ja pozytywnie. Na koniec najmniejsza, choć wcale nie najgorsza paleta - Peach Desire. Opakowanie przypomina mi trochę cienie, którymi malowałam się jako dziecko, ale niech Was to nie zmyli. Jakość jest naprawdę dobra! Jestem nawet w stanie powiedzieć, że to jedna z dwóch dobrych palet stworzonych przez Lovely (oczywiście pomijając te najnowsze, nie miałam jeszcze okazji ich używać). Mają bardzo dobrą pigmentację, ale nie robią przy tym plam. Rozmiar idealnie pasuje do każdej kosmetyczki, nawet tej podróżnej - choć trzeba pamiętać tu również o lusterku, którego w opakowaniu brakuje.
Trio brokatowych eyelinerów zamówiłam na rosegal/zaful. Nie spodziewałam się dużo, jednak są cudowne. Pięknie prezentują się jako dodatek do czarnej kreski, mają dużo brokatu i ich trwałość jest bardzo dobra. Kolorowe eyelinery kupiłam w Hiszpanii, głównie z myślą o zdjęciach, ich jakość jest średnia, ale na zdjęcia są okej.
Fixing Spray marki Wibo to kolejna z rzeczy, którą polecało naprawdę sporo osób! Nie zostawia kropli widocznych na makijażu, zjada pudrowość, nie zabierając przy tym matu. Dodatkowo dużym plusem jest to, że nie daje uczucia ściągniętej twarzy. Może będzie moim ulubieńcem jak Fixer z Bielendy. 
Pierwsze dwa tusze: Wibo Queen Size i Lovely Lash Extension kupiłam skuszona dobrymi recenzjami i niską ceną. Nie testowałam ich jeszcze, ponieważ nie chce na razie ich otwierać. Wolę wykorzystać to, czego używam, a potem wezmę się za te. Trzeci to pewnie wszystkim już znany tusz Lovely Pump Up, który jest moim ulubieńcem i kupuję go za każdym razem, gdy mi się skończy.
Zestaw Oh My Lips od Eveline kupiłam w 4 dostępnych kolorach, które bardzo mi się podobają. Niestety wysuszają trochę usta i brzydko zjadają się w wewnętrznej części ust. Plusem jest jednak temperówka dołączona do konturówki i fakt, że się nie kleją. Kolory które wybrałam to: 01 Neutral Nude, 03 Rose Nude, 05 Red Passion i 08 Lovely Rose.  Największym hitem okazała się dla mnie pomadka Maybeline Super Stay Matte Ink. Jest bardzo trwała, tak bardzo, że nawet olejek ma problem z pozbyciem się jej. Potrafi wytrzymać w dobrym stanie bardzo długi czas i nie wysusza ust. Na początku delikatnie się klei, jednak kiedy zaschnie efekt ten znika. Mój kolorek to 05 Loyalist. Produktu Wibo Spicy Lip Gloss używam głównie na matowe pomadki i do tego sprawdza się super, nie zauważyłam jednak powiększenia ust mimo lekkiego pieczenia. Ma w sobie małe drobinki, które opalizują na różowo. Złota pomadka to kolejny produkt, który zamówiłam z myślą o zdjęciach. No i na koniec, tak żeby uratować moje usta w tę okropną porę roku, z pomocą przychodzi mi Carmex i Lip Butter Coconut Nivea.
Toniki z Ziaji i Evree to nieodłączny element mojej porannej i wieczornej rutyny. Korzystam z nich po umyciu twarzy. Nie zauważyłam negatywnych skutków stosowania na mojej twarzy. Wszystkie mają piękny zapach, a forma sprayu ułatwia stosowanie. Wielofunkcyjny żel aloesowy Holika Holika to hit ostatnich miesięcy. Moje odczucia, po używaniu go dłuższy czas, są dość mieszane. Na początku nigdy nie występowało uczucie ściągnięcia, teraz czasem się ono pojawia. Opakowanie 250 ml jest ogromne, patrząc na wydajność. Używam go codziennie już sporo czasu, a zużycia nie widać. U mnie znalazł zastosowanie jako nawilżenie na twarz, włosy, a także dłonie. Dowiedziałam się też, że można dodać go pod podkład do olejowania włosów. Żel antybakteryjny jest niezbędnikiem w mojej kosmetyczce. Nie zawsze mamy dostęp do wody, aby umyć ręce, a wtedy ratunkiem jest taki mały żel. Swoje kupiłam w Bath&Body Works podczas podróży do Warszawy. Mają przepiękne zapachy i najchętniej kupiłabym ich więcej! Peeling Pure Neroli z Evree zawiera małe drobinki, dlatego nie poleciłabym go dla osób z problemami skórnymi. Jednak pięknie pachnie i jest bardzo poręczny, ma konsystencję gęstego żelu, jest też bardzo wydajny, co jest jego kolejnym plusem. Stosowałam go zaledwie kilka razy, także nie mogę napisać nic o efektach, ale zapowiada się dobrze. Maseczki peel of z Selfie Projekt przyciągają klientów zawartością brokatu, który wygląda ładnie na buzi. Nie miałam okazji jeszcze ich spróbować, jednak słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat działania. Na pewno na noc z przyjaciółką to super sprawa.
Mgiełki z Avonu to chyba bestseller, nie znam osoby, która nigdy by o nich nie słyszała. Mają niską cenę i pięknie pachną, a zapach nie znika po chwili. Jeżeli będziecie mieli okazję wypróbować, to polecam. Oprócz tego z Avonu bardzo lubię też perfumy. Tak jak chyba wspominałam wyżej - nie jestem dobra w opisywaniu zapachów, ale myślę, że w katalogu znajdziecie kółeczka do powąchania. Tak jak nieodłącznym elementem mojej pielęgnacji są toniki, tak nie wyobrażam sobie makijażu bez użycia zalotki. Moje rzęsy wtedy mimo pomalowania są praktycznie niewidoczne. Swoją zamówiłam prawdopodobnie na rosegal, ale sprawdza mi się super.

Tak jak widzicie, produktów nazbierało się naprawdę dużo. Jeśli w głowie pojawiła Wam się myśl "ile tu wydanych pieniędzy", "kiedy ona to wszystko zużyje" to nie martwcie się o to. Większość kosmetyków używam razem z mamą lub jednocześnie kilka i żadnego nie kupiłam w pełnej cenie (kilka też dostałam). Oczywiście są to zebrane zakupy z kilku miesięcy! Jeśli używaliście któregoś z wymienionych produktów, to bardzo chętnie przeczytam Waszą opinię. Któryś przykuł waszą uwagę i chcielibyście przeczytać na jego temat osobny post - też dajcie znać! Chętnie przygotuję jakieś porównanie. Jeśli przeczytaliście wszystko i dotrwaliście aż tutaj - gratulacje i wielkie dzięki!!

51 komentarzy:

  1. Rzeczywiście dość sporo tych nowości ;) Podkład z Ingrid stosuję i jestem z niego bardzo zadowolona. Mam również pomadę z tej marki i świetnie się sprawdza. Żółty tusz z Lovely też kiedyś miałam i był okej, ale nie należy do moich ulubieńców. Maseczki z brokatem wyglądają super i u mnie sprawdzały się dobrze, szczególnie świetnie radziły sobie z wygładzeniem cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli radzą sobie z wygładzeniem twarzy, to już ciesze się, że je kupiłam :)

      Usuń
  2. No całkiem,dużo tego u Ciebie część znam i Lubie ale większości nie kojarzę, za to chętnie poznam ☺
    Rimmel i Eveline -uwielbiam te podkłady ❤
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej jestem ciekaw podkładów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kosmetyki z Evree mnie uczulają, po wodzie różanej paliła mnie twarz :( Balsamy do ust z Nivea to moje must have na jesień i zimę <3 Rozświetlacze z Wibo to też moi faworyci <3 Reszty produktów nie używałam. Poza tym świetny haul.
    Buziaki i zapraszam do mnie: klik

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo tego :) Ja w tym roku kupiłam w sumie tylko 2 paletki z kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojj sporo tego!

    Zapraszam na nowy post :-) Pozdrawiam
    Mój blog-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  7. Ulubione podkłady mamy dokładnie te same ! :D Uwielbiam także żel aloesowy Holika Holika. Maseczki z Selfie Projekt także mam ochotę wypróbować, słyszałam same dobre opinie.
    U mnie także post kosmetyczny ! Zapraszam.
    http://fashionismaio15.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka z tych kosmetyków miałam albo mam i bardzo je lubię ;) Muszę wypróbować tę bazę z bielendy i żel aloesowy :)
    https://karik-karik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. To się nazywa mega haup zakupowy, a nie sam haul ;p Produktów jest mnóstwo i niektóre z n ich miałam okazję testowac. Widze podkład eveline - ostatnio dużo o nim pozytywnych opinii czytałam i chyba sama się na niego skuszę. Miłego weekendu kochana!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pełno dobroci :D Kilka z tych kosmetyków już testowałam, jak np. korektory z catrice czy żel aloesowy i sprawdziły mi się genialnie.

    Pozdrawiam kochana i zapraszam do siebie KLIK

    OdpowiedzUsuń
  11. Ponad 50 niech produktów wow ta liczba przyciąga wzrok. Na w listopadzie postanowiłam nic nie kupować z kosmetyków a więc zobaczymy jak mi to wyjdzie w praktyce. Na Twojej liście widzę dużo fajnych rzeczy kosmetycznych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też często postanawiam, że nic nie kupię w danym miesiącu, a potem przeglądam blogi i jakoś tak PRZYPADKOWO coś wpada do mojego koszyka :D

      Usuń
  12. Bardzo dużo tego! Miłego testowania ☺
    Ja uwielbiam podkłady, pudry itd. bo lubię je testować :P zwłaszcza teraz, kiedy brakuje mi tego konkretnego, który sprawdzi się u mnie tak totalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. So many amazing items..
    Great post.
    xx
    https://theonethattravels.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko jedyna, pół drogerii :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tych wszystkich rzeczy próbowałam tylko balsamu do ust Carmex :) Co do kosmetyków kolorowych to sięgam po minerały :D

    OdpowiedzUsuń
  16. They seem like quality products, Thanks for sharing.
    Regards.
    Neverpayful.com
    Dealswithin.com

    OdpowiedzUsuń
  17. the rice powder and banana lose powder sounds interesting never tried it though. Caramex is something I swear by, its really good..
    www.stylebasket.in

    OdpowiedzUsuń
  18. Ogromny haul! Mam wiele rzeczy z tych co kupiłaś :) Chętnie zobaczyłabym na Twoim blogu makijaż tym żółtym cieniem z miyo
    obserwuje i zapraszam do mnie :)
    http://milentry-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się coś z nim stworzyć i tutaj wrzucić!

      Usuń
  19. Na oko miałam do czynienia z połową produktów z Twojej listy i widzę tu sporo perełek :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Sporo tych produktów, jednak mi znanych jest tylko kilka. Pokaźna kolekcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. wow, sporo tego i z chęcią bym Ci to podkradła, haha!
    bardzo ładne zdjęcia!
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe kosmetyki, część z nich posiadam i bardzo sobie cenię! <3


    Zapraszam do mnie:
    BLOG

    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  23. Ej, jadę czytam i oglądam i widze turbo dużo rzeczy u Ciebie które mi mega odpowiadają <3 bardzo mnie te pigmenty zainteresowały <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspaniały post! Ja jestem miłośniczką kosmetycznych hauli jak również urodowych wpisów, nie jestem w tym temacie ekspertem więc chętnie się uczę, inspiruję i na takie tematy czytam :) Sporo kosmetyków, naprawdę jest co czytać! Miałam ten podkład matujący z Bielendy, fajna cena i świetny rezultat. Mi odpowiadał, ale z chęci próbowania i testowania odłożyłam tę markę na chwilę, na pewno do niej powrócę i zakupię ponownie omawiany podkład. Korektor z lovely to absolutny must have. Niewygórowana cena i świetne krycie- produkt idealny. Nie może go zabraknąć w mojej kosmetyczce :) Mam podobne brokatowe eyelinery! Tylko nie pamiętam z którego chińskiego sklepu :) Mam czerwony, złoty i srebrny. Zamówiłam jeszcze fioletowy, ale nie przypadł mi do gustu tak jak pozostała trójka :) Uwielbiam je i często towarzyszą mi w moich nawet codziennych make upach :) Pomadka Carmex rewelacja- mam egzotyczną wersję i bardzo przypadła mi do ust :) Obecnie używam Ziaji ale lini z liśćmi manuka, następnie obiecałam sobie, że kupię kozie mleko :) Mam dokładnie ten sam różany tonik, ale jeszcze nie otwarty :3 Nie przepadam za mgiełkami z avonu za to uwielbiam ich perfumy :) niesamowity wpis, spodziewam się ile kosztował pracy i czasu ale opłacało się bo efekt cudowny, bardzo miło się czytało :)
    Pozdrawiam ciepło ♡
    Ayuna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś niesamowita! To chyba najdłuższy komentarz na moim blogu :D Też strasznie lubię haule: zarówno tworzyć, jak i czytać. Większość pokazanych tutaj kosmetyków jest właśnie z tej niskiej półki, bo w internecie widzę głównie testy tych droższych, a sama raczej używam tanich. Brokatowe eyelinery ostatnio zrobiły u mnie furorę w szkole, więc chyba zamówię ich więcej! Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :*

      Usuń
  25. Pomimo bogatych, kosmetycznych zbiorów nie ma miesiąca, w którym nie zakupiłabym czegoś nowego :)
    Moja miłość do kosmetyków i testowania wchodzących nowości jest tak wielka, że nie sposób się jej oprzeć.
    Z zaprezentowanych produktów najbardziej zaciekawił mnie aloesowy żel - czaje się już na niego od jakiegoś czasu, coś czuję, że niedługo trafi w moje łapki.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! :)

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Niektóre produkty bardzo mnie zaciekawiły i na pewno kilka z nich zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  27. All these products look amazing! I like your blog, thanks for your comment in mine! ;)

    https://julesonthemoon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Sporo z tych kosmetyków już testowałam :)
    Myślę, ze dobre wybory!
    Zapraszam!
    mój blog
    mój instagram

    OdpowiedzUsuń
  29. Żel do brwi z Wibo bardzo dobrze mi się sprawdzał oraz podkład z Rimmel. :)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  30. wow sporo tego - uwielbiam żel aleosowy ,który kupiłaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo dużo u ciebie nowości. Jeżeli chodzi o makijaż to ja jestem kompletnie zielona.

    http://xjustdaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Sporo ciekawych produktów, muszę niektóre potestować na sobie :)

    Pozdrawiam,
    Mój blog: Kliknij tutaj

    OdpowiedzUsuń
  33. Wow, naprawdę konkretny haul! Ja jestem wielką fanką podkładu z Rimmela i korektora Catrice Liquid Camouflage. Używam tak naprawdę ich codziennie. Ostatnio jednak dostałam właśnie ten podkład z Eveline i będę w najbliższym czasie go testowała, także zobaczymy jak u mnie się sprawdzi :)
    Mój blog-klik

    OdpowiedzUsuń
  34. Tylko pozazdorścić takich nabytków, wszystko bardzo fajnie opisane. Ja poluję na ten bananowy puder z wibo, ale nigdy nie mogę utrafić, aby go kupić ;D

    OdpowiedzUsuń
  35. Such a gorgeous collection of amazing products.

    Blog - http://www.exclusivebeautydiary.com
    YouTube - https://www.youtube.com/channel/UCgtzSDX7tvjDyCdTyB1B0_Q

    OdpowiedzUsuń
  36. No, No.. dużo tych nowości. Ten żel aloesowy z holika holika jest świetny! I tusz do rzęs z Lovely (żółty) również. Jeden z moich ulubionych :)
    Mój blog - Klik

    OdpowiedzUsuń
  37. Rzeczywiście zakupy ogromne, ale, jak piszesz, z kilku miesięcy, więc to przecież same potrzebne rzeczy. :-) Masz chyba wszystko do makijażu. Ciekawe, jak Ci się będzie używać. Chętnie poczytam.

    OdpowiedzUsuń
  38. Hello,

    Oh, lovely !

    Sarah, https://sarahmodeee.fr/

    OdpowiedzUsuń
  39. my favourites are the catrice concellars!!!

    http://cheremimi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Such beautiful photos and it look like great products!
    http://www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  41. super blog ! muszę wpadać częściej , ja dopiero zaczynam jeśli masz ochote to wpadnij będzie mi bardzo miło:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy nowy obserwator jak i komentarz motywują mnie do dalszej pracy :)

Zaula, 2017